SKUMAND

   Skumand Młodszy był synem Skumanda zwanego Starszym. Skumand ojciec był naczelnikiem wojennym, który łączył też funkcję kapłańską. Wzmianka o nim pojawia się w Latopisach ruskich: Skomond był bowiem czarnoksiężnik i wróż znakomity. Szybki zaś był jak zwierz, bo chodząc pieszo powojował ziemię pińską i inne kraje. Po śmierci Skumanda w walce przeciw Rusi w roku 1244r. naczelnikiem został Komat. Polska i Ruś próbowały podporządkować sobie Jaćwież. Skutkiem takiej polityki krajów sąsiedzkich były ciągłe wzajemne walki, rejzy wojsk jaćwieskich przeciw wojskom polskim i ruskim. W 1264r. wyprawa wojsk polskich dowodzona przez księcia Bolesława Wstydliwego doprowadziła do krótkiego opanowania części Jaćwieży i do śmierci Komata.

   Komat i jego poprzednik Skumand należeli do jednego rodu, ich imiona świadczą o tym. Byli przywódcami ziemi Krasima (niem. Kresmen) tj. obszar na wschód o Ełku i na południe od okręgu Merunisk. Dwór rodu Skumandów lokalizuje się przy Jeziorze Skomętno. Dwór prawdopodobnie nie był w formie grodu, lecz był postawiony jako wysoki dom (typu wieżowego) z wieloma zabudowaniami. Ta forma mieszkalnych wysokich dworów była powszechna na Jaćwieży, Galindii i Prusach.

   Skumand Młodszy objął po Komacie funkcję naczelnika wojennego dla okręgu-ziemi Krasima. Prawdopodobnie pod swoją komendą miał też wojska innych, sąsiednich ziem, ale zapewne tylko w okresie wypraw na ziemie już krzyżackie. Wyprawy wojenne, prewencyjne przeciw krzyżakom odbyły się już w latach 1270-1274. Ataki były skierowane przeciw ziemiom od dawna już zdobytych przez krzyżaków tj. Ziemi Chełmińskiej i Pomezanii. Barcja też stałała się celem ataków, bo została potraktowana przez Jaćwingów jako ziemia zdrajców i kolaborantów. Barcja stanowiła krzyżacką bazę wypadową na Nadrowię – strefę ochronną Jaćwieży przed możliwym przyszłym atakiem wojsk krzyżackich.  Niestety, siły krzyżackie, ich bezwzględność i taktyka rozbijania małych ziem pruskich spowodowała bezpośrednie podejście do ziem jaćwieskich. Zniszczenie sąsiednich okręgów Kimenow i Merunisk wystawiło ziemię Krasimy na bezpośredni atak krzyżacki. Nastąpiło to 1281r., gdzie dowódcą wojsk krzyżackich był mistrz krajowy Mangold. Celem wyprawy było zniszczenie dworu Skomanda. Wojsko krzyżackie zabiło 150 wojów pruskich, zdobyło dwór i wielki łup. Krzyżacy powracając wpadli w zasadzkę, gdzie zginęło pięciu braci zakonnych i zapewne wielu innych z jeźdźców krzyżackich. Wśród ujętych do niewoli znalazł się brat zakonny Ludwik von Liebenzell.

 

Straty osobowe Prus

   Ilość ofiar w okresie 50 lat najcięższych walk jest bardzo trudna do określenia. Ilość Prusów przed podbojem jest określana przy hipotetycznym założeniu średniej gęstości zaludnienia wynoszącej 4 osoby na km2 na powierzchni 42000 km2 (Łowmiański 1935). Ilość Prusów wynosiłaby ok. 170 tys. Oczywiście nie wzięto pod uwagę Prusów zamieszkujących na Ziemi Chełmińskiej i na Pomorzu.

Przyjęto:

  1. Ilość ludności przed podbojem – ok. 170 000 Prusów (razem z Jaćwingami)
  2. Ilość emigracji z ziem pruskich i jaćwieskich do krajów ościennych (Białuński 2008) – ok. 30 000 Prusów (razem z Jaćwingami)
  3. Przyrost naturalny niski w okresie 50 lat wojen i 115 lat trudnych lat dla Prusów przy tworzeniu państwa krzyżackiego – 5 promili (0,5% czyli 0,005).
  4. Ilość ludności pruskiej w państwie krzyżackim ok. 1400r. wyliczonej ze spisów krzyżackich – ok. 175 000 Prusów (razem z Jaćwingami).

Wzór na wzrost populacji ludzkiej z uwzględnieniem przyrostu naturalnego.

PPy = (1+przyrost naturalny)y-x   *    ilość osób w roku x = ilość osób w roku y

   Ilość ludności pruskiej w roku 1284, gdyby nie było ofiar wojny (bitwy i rzezie ludności). Policzono od 1234r. czyli 50 lat. Przyjęto, że ubytek ludności ze względu na emigrację byłby taki sam.

PP1284 =(1+0,005)50 * (170000 – 30000) = 180 000 osób

   Określamy ilość populacji Prusów w 1284r. na podstawie ilości ich potomków z roku 1400r. – PP1284’

PP1400’=(1+0,005) 115 * PP1284’ = 175 000 osób

Po przekształceniach   PP1284’ wynosi ok. 100 000 osób

   Utrata ludności tj zabici, nienarodzeni, pojmani w niewolę i przesiedleni do Polski, Czech, Niemiec i Litwy będzie różnicą populacji z roku 1284r. odniesiona z 1234r. i populacji z roku 1284r. odniesiona z 1400r.

PP1284  –  PP1284′ = 80 000 osób.

   Należałoby przyjąć maksymalnie uprowadzoną ludność pruską w ilości 10 tys. osób. Przyjęto, że ilość dzieci w stosunku do ilości dorosłych wynosi ok. 20% w dwóch pokoleniach (dzieci po dorośnięciu też mają dzieci) czyli (100% +20%)2 = 44%.

D = 44% * 70 000 = 30 000 nienarodzonych dzieci w okresie 50 lat.

   Ilość zabitych w boju mężczyzn, zamordowanych w rzeziach kobiet, dzieci i starców wynosiłaby ok. 40 tys. Straty ludnościowe, to też ok. 30 tys. nienarodzonych dzieci. Te dane są szokujące, jeśli je przyrównamy do stanu ilościowego z 1234 r. czyli 140 tys. osób. Należy jednak to odnieść do 50 lat podczas których dzieci rodziły się, dorastały i ginęły podczas walk i rejz krzyżowców. Należy też brać pod uwagę, że różne ziemie w różnym stopniu doświadczały okropności ciągłych najazdów wroga. Najbardziej zniszczonymi wojną były ziemie pruskie Sambii, Pogezan, Skalowów i Nadrowów. Pobratymcza Jaćwież była najbardziej wymordowana i zniszczona. Pozostali przy życiu w większości emigrowali głównie na Litwę i Ruś lub zostali przesiedleni na pruskie ziemie zachodnie, w szczególności tam gdzie wcześniej wymordowano Prusów i gdzie pola uprawne zarastały lasem. Z tego też względu najwięcej Jaćwingów zostało sprowadzonych do Sambii do późniejszego tzw. „kącika sudowskiego” czyli rejonu jaćwieskiego.

Posumowanie:

Minimalne straty osobowe Prusów i Jaćwingów w okresie walk o niepodległość (50 lat)

Ilość zabitych i wymordowanych – 4o tys.

Ilość ludności uprowadzonych w niewolę – 10 tys.

Ilość emigrantów – 30 tys.

Ilość nienarodzonych dzieci – 30 tys.

 

Krzyżacy

Początkowo było to stowarzyszenie niemieckich rycerzy krzyżowych, którzy opiekowali się chorymi i rannymi pielgrzymami i rycerzami z Niemiec. Zakony rycerskie w Ziemi Świętej w rzeczywistości dbały o swych ziomków, choć były powołane do niesienia pomocy dla wszystkich pielgrzymów. Powstanie zakonu krzyżackiego było więc koniecznością, by osoby pochodzące z Niemiec, a zasilających dzieła krucjatowe mogły przeżyć trudy walki i pobytu w Palestynie.

 

 
Montfort

 

 

 

Judin

 

Castellum Regis

 

O historii Zakonu Niemieckiego można poczytać na innych stronach internetowych, ale ciekawy jest wątek węgierski. Po powstaniu zakonu cesarz niemiecki Fryderyk II i liczni ówcześni władcy nadali Zakonowi liczne nadania, a i papież udzielił wiele przywilejów. Dla ambitnych wielkich mistrzów, wielkie posiadłości (baliwaty) i przywileje były fundamentem do budowy potęgi Zakonu . W 1211r. Herman v. Salza, czwarty wielki mistrz otrzymał zaproszenie i nadanie ziemi Burcji (Borsy, Bârsei, Burcia, Terra Borza, Burzenland), od węgierskiego króla Andrzeja II. Ziemia Borsa to południowo – wschodnia część Siedmiogrodu dawniej krainy węgierskiej, obecnie rumuńskiej w rejonie miasta Braszów.

 

 

Marienburg

 

 

 

 

 

Honigberg

Rosenau

Kronstadt

Schwarzburg

Tartlau 

 

Zadaniem krzyżaków była obrona państwa węgierskiego przed wschodnim zagrożeniem jakim byli Połowcy (Kumanowie). Lud ten spokrewniony z Turkami kontrolował wielkie obszary azjatyckie. Krzyżacy walczyli z Kumanami, budowali kamienne zamki, zakładali miasta i sprowadzali osadników z Niemiec. Krzyżakom ułatwiła panowanie na tych terenach wcześniejsza akcja sprowadzania osadników z Saksonii zapoczątkowana przez króla Gejzę II, dziadka Andrzeja II. Krzyżacy podjęli próbę usamodzielnienia się spod władztwa biskupa siedmiogrodzkiego, powodując że ziemie krzyżaków stały się odrębną diecezją (1222 r.). W dwa lata później podjęli próbę uniezależnienia politycznego. Przywilej papieski dany zakonom rycerskim zakazywał im być w stanie zależności lennej tj. podległej wobec jakiejkolwiek władzy świeckiej. Nadane i zdobyte ziemie przez krzyżaków zostały przez papieża potraktowane jako „ojcowizna św. Piotra”. Suwerenem miał stać się papież, a nie król węgierski. Ta próba „poddania się w opiekę papiestwa” czyli niezależności od Węgier sprowadziła na krzyżaków słuszną karę jakim było szybkie, zbrojne wypędzenie Zakonu z Węgier w 1225 r. Słaby król jakim był Andrzej II, narażony na ekskomunikę potrafił jednak silnie zareagować na radykalnie wrogie działania krzyżackie. Sprawa wypędzenia i ich powrotu trwała pomiędzy królestwem węgierskim, a papiestwem trwała do 1234 r. Węgrzy określili krzyżaków w piśmie do Papieża określając, że Zakon był “jak ogień w piersiach, jak mysz w plecaku i jak żmija w łonie“. Jak to się stało, ze Piastowie nie słyszeli o sprawie Burcji, o problemach z krzyżakami, ich postępowaniu i postępowaniu papiestwa … to niezwykła sprawa. Jak można było bez zastanowienia, bez należytego zabezpieczenia sprowadzić Zakon na ziemię polską, a później na ziemię pruską. To nie był błąd jednego z Piastów – to był błąd Piastów.

 

 

Posiadłości Zakonu krzyżackiego ok. 1230r.

 (zaznaczono:  Ziemię Bursę, którą krzyżacy utracili 1225 r. i ziemię zakonu kawalerów mieczowych, którą uzyskali w 1237 r.)

O górnikach

   Dla rodzin z Wieliczki i okolic, Kopalnia była matką karmicielką, a także po części dawała schronienie dla mężczyzn mających iść do wojska w czasie wojny. Przysłowie „Górnik na dole, chlyb na stole” było jak najbardziej prawdziwe. Zarobki górników były dość duże w stosunku do zarobków robotniczych innych zawodów i dodatkowo niewiele było innych miejsc pracy w rejonie Wieliczki. Zarobki były podwyższane w zależności od czasu zatrudnienia pracownika i był podwyższany średnio co trzy lata. Górnik miał pewność otrzymania prowizji czyli emerytury lub renty, prowizjonowane były wdowy, a także dzieci do 18 roku życia. Te warunki socjalno-ekonomiczne były dobre i zostały wprowadzone przez władze zaboru austriackiego w zasadzie od początku zaboru Polski. Oprócz prowizji górnik dostawał deputaty w soli, zbożu później w węglu oraz dodatki tzw. drożyźniane, rodzinne i kwaterowe. Kopalnia miała swego lekarza, który leczył górników. Leki były za darmo i przysługiwał zasiłek chorobowy płacony z kasy kopalnianej i z kasy brackiej (ze składek górniczych).

Laska sztygarska z lampą “karbidówką”.  

Z czasem wprowadzano nowe techniki i technologie górnicze, zmieniała się organizacja produkcji, ale praca w kopalni zawsze była ciężka.  Tu krótki opis górniczej pracy z okresu austriackiego i międzywojennego. W uproszczeniu górnicy to byli głównie tzw. żeleźnicy (od narzędzi żelaznych). To górnicy, którzy zajmowali się bezpośrednim urobkiem soli metodą ręczną tj. młotami, klinami, kilofami itp. oraz robotami strzelniczymi. W okresie międzywojennym roboty żeleźnicze w większości zastąpiono wrębiarkami, a przy końcu wydobycia soli kombajnami. Wozacy to górnicy, którzy zajmowali się noszeniem, przetaczaniem, wożeniem taczkami, wózkami, kolejką, to też pracujący z końmi, obsługujący urządzenia wyciągowe. Ostatnią grupa górników to byli rzemieślnicy (kowale, murarze, cieśle, bednarze, powroźnicy później maszyniści, elektrycy, kotłowi itd.). W latach końcowych pracownicy Kopalni pracownicy pracujący na dole już nie mieli powyższego podziału, mieli przydziały do tzw. wydziałów np. wentylacyjnego,  solankowego itd.

Praca górnika to praca w zagrożeniu utopienia się, spalenia, przygniecenia, przywalenia głazem, ścianą, obudową, wózkiem, w zagrożeniu wybuchem, uduszeniem lub zatruciem gazami wydobywających się z górotworu, w zagrożeniu uduszenia się z braku tlenu, bo Kopalnia to „fabryka bez okien”, a wentylacja nie zawsze obejmuje wszystkie części kopalni. Oświetlenie też nie należało do dobrych. Każdy może się przekonać, gdy odpali typową lampę „karbidówkę” lub kaganek. Dobrym odpowiednikiem są lampy oliwne – generalnie – nie widać za wiele. Od wprowadzenia agregatu prądotwórczego, oświetlenie kopalni zdecydowanie poprawiło się.

 

Roboty górnicze: podcinanie wrębiarką, roboty strzelnicze: nawiercanie wiertarkami  i  podłożenie materiałów wybuchowych  

Wozacy: robota przy taczkach, wózkach i praca z końmi. Ostatni koń pracujący w kopalni to była “Baśka”

 

   Ze względu na duże zagrożenie życia, górnicy byli bardzo religijni, dowodem na to jest duża liczba kaplic, figur i krzyży w Kopalni. „Szczęść Boże” to nie tylko pozdrowienie na zasadzie chrześcijańskiego „dzień dobry”, ale życzenie wypowiedziane z powagą, by Bóg był z górnikiem i pomógł mu wrócić zdrowym i całym do domu – do rodziny. Ciężka, niebezpieczna praca w ciemnościach wytworzyła też szereg zwyczajów, opowieści o zjawach, duchach, świętych itp.

 

Figura św. Jana Nepomucenia – Święty od powodzi, utonięć, który nie chciał zdradzić królowi czeskiemu tajemnicy spowiedzi jego żony. W konsekwencji utopiono go w rzece Wełtawie w Pradze.  

Kaplica św. Kingi Patronka górników soli – Święta, której pierścień “przeniósł” sól z kopalni węgierskiej z rejonu Maramarosz (obecnie  Rumunii) do kopalni w Bochni. Ołtarz wykonany na wzór ołtarza z fary wielickiej- kościół na “górze” i na “dole”  jest jednym kościołem.

    Praca górnika to praca zespołowa, męska, gdzie każdy ma swoją rolę i pozycję. Poza hierarchią urzędniczą i zawodową (nadsztygarzy (przeważnie inżynierowie) – sztygarzy (majstrzy) – górnicy), były też hierarchie nieformalne: starzy i młodzi wiekiem, starzy i młodzi stażem, miastowi i wsiowi, pracujący na górze i na dole (ci na dole lepsi 🙂 ), pracujący na przodku i w tyle 😀 , chodzący do roboty w „parcie” i reszta. Chodzenie “partami” czyli grupowo, ze wsi tworzyło silne więzy pomiędzy górnikami. Przy przeglądaniu „Inwentarza Akt Salinarnych” można spotrzec, że bardzo dużo górników pochodziło z oddalonych od Wieliczki wsi, które należały do dawnej parafii wielickiej. Bardzo dużo górników było z Raciborska, Gorzkowa, Koźmic Wielkich, ale nawet zdarzali się górnicy z Podstolic, Grajowa czy Sławkowic. Odległość Kopalnia-dom mógł liczyć nawet 10km. czyli ok. 2-3 godziny piechotą w jedną stronę. Jak ktoś ma ochotę, to niech spróbuje przejść tam i z powrotem drogę Wieliczka – Sławkowice, po nie bitej drodze np. przez las biskupicki. Do tego trzeba wziąć warunki pogodowe np. 3ºC, przy padającym deszczu, po ciemku…i jeszcze robota w Kopalni przez 5 dni w tygodniu. Powodzenia!!!

 

 
 
Poziomy w kopalni pod szybem Regis
(“Królewski” – króla Kazimierza Wielkiego).
 

Poziom I

 

Poziom II wyższy

 

Poziom II niższy

 

Międzypoziom Kazanów IIn-III

 

Poziom III

 

Poziom IV

 

Międzypoziom Kołobrzeg IV-V

 

Poziom V

 

Poziom VI

 

Poziom VII

 

Poziom VIII

 

O potężnej, gigantycznej pracy wielu pokoleń górników świadczy ilość i wielkość poziomów wielickiej kopalni.  (wciśnij poszczególne POZIOMY – .PDF) 

 

   Do tych wszystkich podległości i zależności wchodziły więzy rodzinne od strony ojca i matki. Górnicy z jednej rodziny, z oczywistych względów pilnowali „swoich” w zakresie bezpieczeństwa i trzymali się razem od początku tj. choćby od „załatwienia” roboty w Kopalni, dbając o bezpieczeństwo w robocie i chroniąc przed wrogami wśród „braci górniczej”.

Ta podstrona ma ukazać górnicze rodziny o nazwisku Windak. Ze względu na pewne dane, można oszacować liczbę górników o nazwisku Windak na około sześćdziesiąt osób, w tym dwie kobiety. Źródła to metryki kościelne, „Inwentarz Akt Salinarnych”, wykazy prowizjonatów. Niestety te dwa ostatnie źródła są niepełne. W metrykach kościelnych w zależności od okresu ich prowadzenia, dane o zawodzie były podawane niekonsekwentnie, sporadycznie. Metryki z okresu staropolskiego i austriackich do lat trzydziestych bardzo rzadko podają zawód mężczyzny, z tego względu dla nas będą ważne informacje o chrzestnych lub świadkach. Jeśli takie osoby są osobami związanymi z Kopalnią to z pewnością występujący w zapisie ojciec dziecka lub mąż jest pracownikiem kopalni. Dodatkowy przypis typu: L, l. lab. labor., lab. sal., l.s., labor salinaris, Laborator  Salinaris, oper., operarius, oper. sal., oper. salinaris itp. są zapisami zawodowymi związanymi z Kopalnią. Sam skrót laborator., lab, oper., operarius czyli robotnik, pracownik wcale nie musi oznaczać górnika, lecz w pewnym okresie tak niektórzy księża zaznaczali górników. Przykładem dobrym na takie zapisy są metryki Marcina (poz. 9), gdzie podano L., Labor. Salinar., Lab., gdzie niewątpliwie określono go jako górnika. Dodatkowo na chrzcie jego córki Tekli Marii Anny chrzestnym został GD (Generous Dominus – Łaskawy, Hojny Pan) Andreas Bavechm (możliwe, że nazwisko tożsame z Bôvetchén/Bevekom – miasto w Belgii, wtedy pod panowaniem Habsburgów) Offic. Salin (urzędnik salinarny). Marcin musi znać urzędnika salinarnego z Saliny- Kopalni.

 

W metrykach zdarzały się zapisy dot. rejonu pracy w Kopalni. Dotyczy to podziału Kopalni na tzw. “góry”

 

  • Janina (Góry Janińskie) – obejmowały szyby Daniłowicz, Janina i Leszno.
  • Antiquis (Stare Góry) – szyby Bużenin, Loiss i Boża Wola.
  • Novis (Nowe Góry) – szyby Regis, Górsko, Wodna Góra i Seraf.

 

Spis górników został ułożony wg starszeństwa urodzenia.

Pozycje:

1-8 – z metryk kościelnych staropolskich i austriackich

9-49 – z „Inwentarza Akt Salinarnych”, metryk kościelnych i zapisów prowizjonalnych.

50-57 – z wywiadu J

 

Zależności pomiędzy członkami rodzin:

   Ze względu na to, że 90% górników było spokrewnionych z innymi górnikami, te najliczniejsze grupy zostały nazwane klanami. Klany to powiązania zarówno pionowo czyli przechodzące pokoleniowo dziadek-ojciec-syn-wnuk jak i równoległe  czyli powiązania bracia i kuzyni. Grupy rodzinne pokoleniowe horyzontalne bracia/kuzyni są najliczniejsze, lecz nie są nazwane. U Windaków można znaleźć dwa duże ugrupowania rodzinne:

– klan Franciszka Michała (poz. 9) liczący 12 osób z pięciu pokoleń

– klan Franciszka (poz. 12) liczący 9 osób

Problemem dla rozróżnienia są te same imiona, dla przykładu jeśli administracja kopalniana zapisała górnika jako Jan 4-ty, to oznacza, że w tym czasie Janów Windaków było czterech. Wszystkich Janów Windaków pracujących w kopalni było ośmiu w czasie prowadzenia kart osobowych („Inwentarz Akt Salinarnych”) i stąd Janów 2-gich i Janów 3-cich było dwóch.

 

Do listy dodano przewodników po trasie turystycznej, którzy oprowadzają wycieczki po Kopalni i  rozsławiają na cały świat.

 

Wciśnij
  1. Maciej Michał 15 IX 1729 – 7 II 1802
  2. Paweł 25 I 1731 – 5 III 1794
  3. Wawrzyniec Windak ur. 13 VIII 1733
  4. Tomasz 14 XII 1736 – 26 II 1814
  5. Jan 24 VI 1737 – 30VIII 1798
  6. Błażej ur. 27 I 1739
  7. Marcin Sebastian 12 XI 1755 – 23 I 1780
  8. Franciszek Michał 17 IX 1784 – 25 VII 1849
  9. Kazimierz ~1795 – 27 VI 1855
  10. Walenty 24 I 1814 – 26 I 1883
  11. Jan (sen) 6 VI 1847 – 20 IV 1927
  12. Franciszek (1-szy) 5 IX 1876  – 30 XI 1954
  13. Jan (2-gi) ur. 22 VII 1840
  14. Józef 28 XII 1877-8 VIII 1940
  15. Jan (3-ci) 15 XI 1879 – 21 VI 1907
  16. Franciszek (2-gi) 28 IX 1865 – 23 VII 1936
  17. Klemens 13 XI 1885 – 10 I 1923
  18. Stanisław 27 VI 1888  – 8 IX 1916
  19. Jan (1-szy) 24 V 1885 – 9 VIII 1957
  20. Antoni Stanisław 15 IX 1891 –  21 X 1918
  21. Władysław 26 VII 1886 – 18 V 1942
  22. Antoni 19 IX 1887 – 21 I 1964
  23. Franciszek (2-gi) 15 VIII 1900 – 25 XII 1973
  24. Franciszek (3-ci) 1 VII 1900 – 23VIII 1920
  25. Jan(2-gi) 7 IX 1902 – 26 VII 1985
  26. Józef (2-gi) 14 XII 1901 – 26 V 1962
  27. Józef (1-szy) 9 III 1897 – 4 II 1981
  28. Józef (3-ci) 24 X 1894 – 30 IV 1975
  29. Teofil ur. 24 IX 1892
  30. Walenty 1 II 1898  – 1953
  31. Władysław (2-gi) 4 XI 1890 -2 XI 1957
  32. Wojciech 14 VII 1900  – 9 VII 1966
  33. Stefan 31 VII 1904 – 21 VII 1973
  34. Jan (4-ty) 9 IX 1884  – 16 V 1970
  35. Jan (3-ci) 14 VI 1883 – 5 III 1939
  36. Mieczysław 14 V 1898 – 23 V 1953
  37. Jan (4-ty) Franciszek 18 VIII 1907 – 15 IV 1976
  38. Mieczysław 3 V 1907 – 20 IX 1940
  39. Stanisław 22 X 1909 – 8 IV 1972
  40. Julian 21 X 1912 – 2 VIII 1987
  41. Antoni Wincenty 8 I 1908 – 5 VII 1988
  42. Anna Windak 15 IV 1888 – 19 VII 1966
  43. Klemens Ferdynand 8X1912 – 3 VII 1976
  44. Józef (3-ci) 25 VII 1924 – 9 VIII 1947r.
  45. Władysław (1-szy)13 XII 1922 – 6 I 2011
  46. Władysław Wojciech (2-gi) 9 V 1914 – 22 XII 1984
  47. Tadeusz 26 XII 1921 – 30 X 1989
  48. Józef (4-ty) 12 XII 1926 – 19 IV 2011
  49. Antoni 3 VIII 1923
  50. Jan Mieczysław 14 VIII 1932
  51. Stanisław Jan 17 III 1934
  52. Zbigniew Jan 7 III 1944 – 13 I 2017
  53. Zofia z d. Głowacka 22 III 1943 – 20 VIII 2013
  54. Kazimierz 12 IX 1956
  55. Paweł 11 VI 1959
  56. Robert Grzegorz 21 VII 1964
  57. Dariusz Adam 10 X 1970

 

Przewodnicy:

 

  1. Iwona z d. Janus
  2. Krzysztof
  3. Marcin

GLAPPE

   Glappe (Glappo) wódz Warmów jeszcze 1261r. oblegał gród znajdujący się na swej ziemi tj. Lidzbark.

 

 „Niedługo potem Prusowie trzema oddziałami wojska, trzema machinami oblężniczymi oraz innymi sprzętami wojennymi oblegli zamek biskupa warmińskiego w Lidzbarku. Oblężeni w nim obrońcy, przyciśnięci głodem, zjedli 250 koni i ich uprząż. W końcu kiedy całkiem zabrakło im żywności, opuścili zamek i potajemnie wycofali się aż do miasta Elbląga, gdzie wyłupili oczy wszystkim zakładnikom pruskim (tj. dzieciom – L.W), których ze sobą przywiedli, i odesłali ich do krewnych.” (Kronika Ziemi Pruskiej 94)

 

   W podobny sposób oblężenie Braniewa przez Warmów doprowadziło do wyjścia mieszkańców i obrońców do Elbląga. Zamek i miasto zostało przez nich spalone. Niedaleko od miejsca, gdzie Monte wygrał w bitwie pod Pokarmiłem, powstał zamek Brandenburg.

 

   Nowo wybudowany zamek Brandenburg opuścił jego komtur z wojskiem, by pustoszyć, niszczyć i mordować mieszkańców Natangii. Wieść o tym przyniosła Prusinka mieszkająca w zamku. Glappe zebrał wojsko zdobył zamek i zniszczył go. Resztka obrońców utrzymała się w wieży obronnej, ale nie miało to wpływu na kontrolę rejonu nad którym przejęli Warmowie.

 

   Glappe miał przyjaciela o imieniu Stejnow, któremu nie raz uratował życie. Stejnow „zamiast miłości okazał nienawiść”, namówił Glappe do ataku na zamek w ziemi sambijskiej. W tym samym czasie Stejnow udał się do komtura królewieckiego i doniósł o czasie i miejscu ataku wojsk warmijskich. Komtur ze swym wojskiem niespodziewanie uderzył na Warmów podczas oblegania zamku, pozabijał ich, a Glappona pochwycił, powiódł go do Królewca i tam go powiesił. „Wzgórze Glappona” (Glappenberg) to miejsce męczeńskiej i upokarzającej śmierci wodza Warmów. 

DIWAN KLEKIN

   Diwan Klekin [właśc. prus Dywan lub Diwone Klekine, DÎWS <25> [Dywans OPN VM] szybki, prędki, KLĀKIS <41> [Clokis E 655] niedźwiedź, Klekin (Klekine)– syn Klekisa, imię rodowe (rodu?) Divan, a po ojcu Klekin] – na czas powstania wódz Bartów. Prawdopodobnie pochodził z rejonu Walewony (patrz O OBLĘŻENIACH). Tam właśnie wojska Bartów oblegały tenże zamek. Współpraca z Jaćwingami spowodowała, że część załogi zamku w pogoni za nimi w większości wpadła w zasadzkę. W walce z okrążonymi na wzgórzu krzyżakami, Prusowie pokonali wroga, zabijając dwudziestu krzyżaków wraz z ich licznym wojskiem. Było to duże zwycięstwo Bartów. Niedługo później obrońcy Wiesenburgu potajemnie opuścili zamek, w pogoni za nimi wojsko Bartów zostało uszczuplone przez ich naczelnika do trzynastu jeźdźców, by mogli szybciej dopaść wroga. Wódz Bartów Diwan wraz z tym małym oddziałem zaatakował uciekających, zabił trzech krzyżaków, jednak później odniósł ciężkie rany i uczestnicy pościgu musieli wrócić do swoich. Wiesenburg czyli dawny pruski gród Walewona był miejscem współdziałania wojsk jaćwieskich i pruskiej Barcji.

 

   W 1271r. Diwan i Linko (prawdopodobnie wódz miejscowych Pogezanów) z wielkimi siłami wojskowymi weszli do Ziemi Chełmińskiej, co spowodowało, że wojsko krzyżackie będące w Dzierzgoniu wyszło z tego zamku i skierowało się na pomoc swoim w Ziemi Chełmińskiej. Konnica pod dowództwem Divana i Linko, zrobiła wypad na ziemię Alyem (rejon Malborka) i Kwidzyna. W tym samym czasie piechota Pogezanów oblegała zamek Trampere (Tropy) pod dowództwem Kolte. Krzyżacy zorientowawszy się, że chodzi o możliwość utraty Dzierzgonia wyruszyli na pomoc mieszczanom obleganego zamku Trampere. Oblegający zamek Prusowie zostali zaskoczeni przez jeźdźców krzyżackich, odstąpili od szturmu i rzucili się do ucieczki, w trakcie której wielu z nich zginęło. Poległ też ich wódz Kolte. Uciekająca pogezańska piechota połączyła się ze swą konnicą i razem już rozbiły obóz po drugiej stronie rzeki Dzierzgoń, naprzeciw obozu wojsk krzyżackich. Krzyżacy będąc pewni wygranej, nie mając pewnej straży, a nawet pozdejmowali z koni siodła, czekali na ruch przeciwnika. Pogezanie podzielili swe wojsko na dwie części, pierwsza z nich nie zauważona przez wroga przeprawiła się na drugi brzeg rzeki i uderzyła od tyłu obóz krzyżacki, w tym samym czasie druga część wojsk pogezańskich po przejściu przez rzekę uderzyła od frontu. Uciekające wojska krzyżackie zostały rozgromione pięć kilometrów od Dzierzgonia w bitwie pod Poganste (Minięta). Zginęło tam 12 krzyżaków i ponad pięciuset rycerzy z wojska krzyżackiego. Miasto i przedzamcze zostało zniszczone, ostał się sam zamek Dzierzgoń (dawny pomezański gród). Diwan niedługo po tym wydarzeniu zebrał wojsko i spustoszył okolice Dzierzgonia i Kwidzyna. Po zebraniu łupów i wzięciu do niewoli wielu mieszkańców tych rejonów, podzielił wojsko swe i główne siły wraz z łupami miały iść przodem, natomiast on sam z niewielkim oddziałem miał podążać za nim. Krzyżacy z Elbląga i resztki z Dzierzgonia dogonili tę małą grupę Diwana, zabili jego krewnego Dabore, a później odebrali łup. Divan z kilkoma ludźmi uszedł z życiem.

 

   W 1273 Divan ze swym wojskiem obległ Kowalewo (K. Pomorskie). Krzyżacy urządzili wypad na wojska Bartów, komtur bierzgłowski Arnold Krop wystrzeliwszy strzałę z kuszy w kierunku Diwana zadał mu śmiertelną ranę w szyję. Prusowie wycofali się spod Kowalewa.

HINRIKE MONTE – WIELKI BOHATER PRUSKI

Około 1253r. krzyżacy próbowali podbić Natangię i prawdopodobnie wtedy jeden z synów Torwaido naczelnika natangijskiego z rodu Monte stał się rękojmią pokoju czyli zakładnikiem. W razie złamania umowy, los zakładnika, zazwyczaj dziecka był straszny tj. śmierć lub trwałe okaleczenie, często stosowano oślepienie. Młody Natangijczyk z rodu Monte na przymusowym chrzcie otrzymał imię Henricus czyli Henryk.

 

Po prusku winien nazywać się Hindrix, i pewnie wołano na niego Hindrik lub Hindrike natomiast imię Herkus jest litewską odmianą Henryka prawdopodobnie od skrótu w pisowni łaciny kościelnej „Henricus”. Podobnie było z imieniem Adalbertus i Albertus. Niewłaściwym jest, by w języku polskim określano Bohatera jako Herkus, bo winien być zwany po polsku Henrykiem, lub po prusku jako Hindrike. W późniejszym okresie wśród rodowców Monte czyli Monteminów występował Hindricke Montenyn.

Ciekawe jest tez imię rodowe MONTE, prawdopodobnie od nazwy pruskiej MĂNTA <45>– skarb. Oznaczałoby to, że imię to „będący skarbem” lub życzeniowe „mający skarb, majętność”. Podobne imię w j. angielskim brzmi Richard-Ryszard od rich –bogaty, zasobny.

Prawdopodobnie Henryk Monte w rzeczywistości posiadał dwa imiona: chrześcijańskie i pruskie. Z pewnością Henryk jak i wielu Monteminów nosiło imię Monte. W późniejszym okresie nazwa osobowa Monte to nie tylko imię, ale też i nazwisko.

 

 
 

Wychowywano go w niemieckim Magdeburgu, zapewne przy szkole przykatedralnej. Miał być dobrym chrześcijaninem, dobrym rycerzem i dobrym wasalem, poddanym Zakonu. Pas rycerski otrzymał od Manfreda syna cesarza Fryderyka II Hohenstaufa. Niewiadomo w jakich okolicznościach pojawił się w swych ojczystych ziemiach ok. roku 1260r. Prawdopodobnie jego ojciec zmarł i w jego miejsce krzyżacy skierowali swego podopiecznego, który winien z racji wykształcenia być po stronie krzyżackiej. Możliwe, że Torwaido poniósł śmierć na uczcie Wolrada wójta bangijskiego, a to już mogło stać się przyczyną zmiany postawy Henryka wobec krzyżaków. Został wybrany na naczelnika wojennego ziemi natangijskiej. Henryk przestał być dobrym wasalem wobec krzyżaków, jednak nadal był dobrym chrześcijaninem.

 

Część wojsk natangijskich oblegały Królewiec, Bartoszyce i Krzyżpork, jednak Monte wydał rozkaz ataku na obóz krzyżowców w lauksie Pokarvis [pol. Pokarmin, niem. Brandenburg obecnie ros. Uszakowo]. Atak nastąpił po wyjściu rejzy z częścią rycerstwa krzyżowego. Po zdobyciu obozu i umocnieniu się w nim, Prusowie oczekiwali na powracających z wyprawy krzyżowców, którzy w niedługim czasie wpadli w pułapkę. 21 stycznia 1261r. poległ sam dowódca tj. hrabia Reyder z Westfalii wraz ze swym wojskiem. Natangowie małymi siłami i sprytnym sposobem wygrali bitwę pod Pokarminem. Monte stał się dla Prusów sławnym wodzem, zaś dla Niemców zdrajcą.

   

Pierwszymi krzyżowcami, którzy chcieli zdławić powstanie Prusów byli rycerzami niemieckimi z rejonu Magdeburga czyli z miejsca, gdzie Monte pobierał nauki i znał wielu tamtejszych rycerzy. Po bitwie wśród pojmanych znalazł się przyjaciel Montego – rycerz magdeburski Hirzlas. Prusowie mieli zwyczaj losowania jeńca jako ofiary dla bóstw (prawdopodobnie dla Perkuna). Ofiara miała być spalona wraz z uzbrojeniem i koniem. Monte jako naczelnik prawdopodobnie przewodził losowaniu, pewnie też i modłom w czasie ofiarowania na stosie. Dwukrotnie los wskazał na Hirzlasa. Hirzlas prosił Henryka o uratowanie z opresji przypominając młode lata i dobrodziejstwa jakie wyświadczył mu w Magdeburgu. Henryk w rozpaczy próbował po raz trzeci uratować przyjaciela, wbrew słowom rodowców i dowódców klanów natangijskich. Trzeci los padł znów na Hirzlasa, widząc to, sam, dobrowolnie poszedł na spalenie myśląc, że sam Bóg chrześcijański chce jego ofiary. Zwycięzca z Pokarvis został podwójnie poraniony tj. utrata Hirzlasa i zwycięstwo losu, tego co niezrozumiałego. Henryk tracąc przyjaciela zapewne zrozumiał, że Perkunis chce całkowitego podporządkowania dla spraw pruskich. Przeszłość została spalona, a przyszłość to walka o wolne Prusy – to zapewne Henryka podtrzymywało w tej próbie życia.

Kronika Ziemi Pruskiej 91

 

 
 

Wojska natangijskie dokonywały rejz w ziemiach Chełmińskiej i Lubawskiej. Wiosną 1263 roku w rejonie Chełmna Natangowie dokonali splądrowania wielu wsi, a w drodze powrotnej w bitwie pod Lubawą stoczyli zwycięski bój z krzyżakami. Wojska krzyżackie dogoniły wojska pruskie prowadzone przez Montego. Wódz pruski podjął walkę z oddziałem zakonnym. Krzyżacy ze swym wojskiem ustawili się do bitwy, zaś Prusowie otoczyli się zasiekami i stawiali skuteczny opór. Natangijczycy pozorowaną ucieczką, rozproszyli szeregi wroga i nagłym powrotem spowodowali, że wojska krzyżackie zostały całkowicie zniszczone. Często stosowany pozorowany odwrót Prusów powodował wciągnięcie do kotła przeciwnika, okrążenie go i wybicie. Tak też się stało i tym razem, poległ kwiat rycerstwa zakonnego tj czterdziestu zakonników i kilkukrotnie więcej z wojsk krzyżackich.  Było to wielkie zwycięstwo Monte’go nad wojskiem dowodzonym przez marszałka Zakonu Teoderyka. Poległ sam mistrz Helmeryk von Würzburg, marszałek Zakonu Teoderyk, czterdziestu krzyżaków i kilkuset rycerzy ze swoimi ludźmi. Prawdopodobnie zginęło całe „wojsko chrześcijańskie” i krzyżacy uważali, że to była większa przegrana Zakonu niż klęska pod Durbe w Kuronii (Kronika Ziemi Pruskiej 123)

 

Henryk przy zdobywaniu zamku w Królewcu w czasie potyczki z wojskiem broniącym zamku, odniósł ranę. Monte zobaczywszy krzyżaka napinającego kuszę, szybko do niego podjechał i wbił w niego swą włócznię. Widząc to inny nieprzyjaciel, to samo uczynił Henrykowi. Osłabiony Monte wycofał się i szturm Prusów nie powiódł się. Sambowie w niedługim czasie Królewiec zdobyli i zniszczyli, a zamek w późniejszym okresie został już wybudowany w innym miejscu.

 

Henryk Monte i wielu innych Prusów, którzy od wieku dziecięcego wychowywali się przy braciach, wyrządzali problemy krzyżakom i ich poplecznikom. Monte wraz ze zbrojnymi udawał się w miejsca, gdzie ukrywali się wrogowie, przemawiając w języku niemieckim powodował wyjście przeciwnika z ukrycia, a w konsekwencji jego niewolę lub śmierć.

Kronika Ziemi Pruskiej 167

 

 

 

Śmierć Henryka Monte 

“Wtedy (1273r.) zdarzyło się, że Henryk Monte, ich wódz, z kilkoma swoimi druhami udał się w miejsce odludne i tam siedział sam w swoim namiocie, gdy jego towarzysze poszli na polowanie. Nieprzewidzianym zbiegiem okoliczności nadeszło nagle dwóch krzyżaków z kilkoma zbrojnymi i gdy ujrzeli Henryka, pochwycili go i powiesili na drzewie. A gdy ten wisiał, przebili go jeszcze mieczem.” (Kronika Ziemi Pruskiej 135). Istnieje podejrzenie, że nagłe opuszczenie Henryka przez wszystkich towarzyszy i niezwykle mało prawdopodobne pojawienie się krzyżaków w miejscu odludnym znamionuje popełnienie zdrady przez otoczenie Wodza. Naczelnik nie mógł się poddać, więc pewnie musiał zginąć jak nie w walce to przez zdradę. Pewną wskazówką ku temu podejrzeniu ukazuje postawa pewnej wpływowej kobiety z rodu Monteminów, w czasie oblężenia zamku Bezledy przez Jaćwingów i pruskich Nadrowów i Skalowów. Nameda na widok szturmu nacierających rzekła do swych synów: „Boleję nad tym, że niegdyś was zrodziłam, a to dlatego, że nie chcecie bronić przed wrogami swojego życia i rodu”. Jej słowa spowodowały, że jej synowie i załoga zamku nie tylko obronili zamku, ale pobili przybyłe wojska. (Kronika Ziemi Pruskiej 174). Dlaczego wojska powstańcze chciały zniszczyć zamek pruskich Monteminów? Był to akt zemsty za odstąpienie od powstania. Prawdopodobnie został zawarty układ możnych z Natangii, a nawet rodowców Montego z krzyżakami, by nie przelewać na próżno krwi pruskiej.

 

Pomnik Henryka Monte w Kłajpedzie.

 

Legenda Henryka Monte

 

  1. W 1972r wyprodukowano litewski film o Henryku Monte.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2.  Piękna opowieść o Monte autorstwa Pana Jerzego Necio (jego strona http://www.jerzynecio.eu/herkus-monte/)

 

 

 

3.  Zespół: Fireforce (Belgia),  Album: Annihilate the Evil (2017), Utwór: Herkus Mantas

 

 

Born in Natangia, taken by the knights
Studied in a monastery and learned about the fights
Leader of the forces, prepare to free the land
Leading the Prussians, make a final stand, till the end!Attack the crusaders, make their fortress fall
Kill the knights, hear their freedom’s call!
He was badly wounded during a fortress siege
It never stopped him, to victory he reachedHe was a symbol now
Wielding his sword and standing proud
He was a hero now
Wielding his axe and hear him shout!

Stand up, resist – raise your sword and fist
Fight for your freedom and tribe
Stand up and fight – with power and your pride
Fight for freedom and wipe
Those bastards out!

Gain some victories, and retake control
The knights got more support, from the unholy pope
The fighting got intense, they lose the fight
Herkus was hanged and killed by the knights

He was a symbol now
Wielding his sword and standing proud
He was a hero now
Wielding his axe and hear him shout!

Stand up, resist – raise your sword and fist
Fight for your freedom and tribe
Stand up and fight – with power and your pride
Fight for freedom and wipe
Those bastards out!

Stand up and fight, stand up resist
Stand up and fight! Stand up! Fight!

Urodzony w Natangii, wzięty przez rycerzy
Studiował w klasztorze i uczył się o walkach
Przywódca sił, przygotuj się do uwolnienia ziemi
Prowadząc Prusów, do ostatecznej obrony, do końca!

Zaatakuj krzyżowców, zniszcz ich fortecę Zabij rycerzy, słuchaj ich błagań o wolność!
Został ciężko ranny podczas oblężenia twierdzy
Nigdy go nie powstrzymano, do zwycięstwa dotarł

Był teraz symbolem
Trzymający swój miecz i stojący dumnie
Był teraz bohaterem
Trzymający swój topór i słysz jak krzyczy!

Wstań, staw opór – podnieś swój miecz i pięść
Walcz o swoją wolność i lud
Wstań i walcz – z mocą i swoją dumą
Walcz o wolność i wymaż
Tych drani!

Pomnóż zwycięstwa i odzyskaj kontrolę
Rycerze otrzymali więcej wsparcia od bezbożnego papieża
Walki stały się intensywne, przegrywają walkę
Herkus został powieszony i zabity przez rycerzy

Był teraz symbolem
Trzymający swój miecz i stojący dumnie
Był teraz bohaterem
Trzymający swój topór i słysz jak krzyczy!

Wstań, staw opór – podnieś swój miecz i pięść
Walcz o swoją wolność i lud
Wstań i walcz – z mocą i swoją dumą
Walcz o wolność i wymaż
Tych drani!

Wstań i walcz, staw opór
Wstań i walcz! Wstań! Walcz! 

KLIMAT

 

 

 LAMB – wykres dla śr. Anglii – przyjęto, że w Prusach w tym samym czasie było podobnie.

Wykres ukazujący warunki klimatyczne w czasach wypraw do Prus Wulfstana i biskupa Wojciecha. (KLIKNIJ W WYKRES)

 

   Jak to się stało, że Wulfstan mógł swobodnie przepłynąć do Truso, a św. Wojciech tylko do okolic Elbląga? Winny jest klimat!!!! Od czasów Wufstana do przybycia Wojciecha nastąpił ponad 100-letni okres zwiększania się temperatury powierzchni Ziemi, czyli nastąpił okres ocieplenia klimatu, który przez klimatologów został nazwany „średniowiecznym optimum klimatycznym”. Ocieplenie zaś powodowało osuszanie terenów, z jednoczesnymi silnymi zmianami pogodowymi tj. gwałtowne deszcze, które powodowały duże i nagłe powodzie. Skutkiem tych zmian pogodowych było szybkie nanoszenie mułu przez Wisłę i Nogat w rejonie j. Drużno. To właśnie przyczyniło się też do zaniechania odbudowy portu w Truso po jego zniszczeniu ok. 920r. przez Wikingów.

 SORRRRYYY!!! Taki mamy………..klimat.

   Od pewnego czasu wśród klimatologów nastąpił spór właśnie o ocieplenie w średniowieczu. Jeżeli w średniowieczu było ocieplenie, a później nastąpiło oziębienie nazwane „małą epoką lodowcową”, to czy obecne ocieplenie nie jest przypadkiem skutkiem działania naturalnych wahań parametrów fizycznych Ziemi. Inaczej mówiąc dochodzimy do przekonania, że obecne ocieplenie tworzy Natura (naturalne procesy) z malutką pomocą Człowieka (przemysł i gospodarka). Od pewnego czasu wśród klimatologów nastąpił spór właśnie o ocieplenie w średniowieczu. Jedni negują to dawne ocieplenie – to są sympatycy teorii o globalnym ociepleniu, rysujący bardzo niemiłą przyszłość dla ludzkości, katastrofy klimatyczne wszystkiego sortu .. no chyba że przeznaczymy ciężkie pieniądze na niezbędną modernizację przemysłu np. Polska ma zlikwidować elektrownie opalane węglem i ma zainwestować w odnawialne sposoby produkcji energii. Koszt to bieda, zacofanie materialne społeczeństwa i zależność polityczna wobec innych. Drudzy potwierdzają cykliczną zmienność klimatu i oczywiście twierdzą, że obecnie panuje okres ocieplenia klimatu od czasów „małej epoki lodowcowej” czyli od ok. 400 lat. Mechanizm zmienności parametrów pogodowych zależy jednak od wielu stanów uwarunkowań ziemskich i kosmicznych np. wulkany, duże meteoryty, zmieniające się miejsca biegunów ziemskich, zmienność orbity Ziemi wokół Słońca itd. Jedni i drudzy twierdzą, że są sponsorowani przez przemysł powiązany z energetyką odnawialną, popularnym i modnym Greenpeace’m, a drudzy przez przemysł paliwami stałymi, ropą i gazem. Stanowisko pierwsze już jest traktowane jako nieomylna religia i jedynie słuszna prawda, natomiast drugie jest oznaką wstecznictwa, zacofania i źródłem bogactwa elit gospodarczych. 

   W 1965 roku Pan Hubert Lamb opublikował, a w 1982r. trochę zmodernizował swój wykres temperatury odnoszący się dla środkowej Anglii. Jego wykres pojawił się w 1990r w pierwszym raporcie organizacji ICPP (Intergovernmental Panel on Climate Change czyli Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu – organizacja wspierana przez rządy państw, założona w 1988r.  przez dwie organizacje Narodów Zjednoczonych w celu oceny ryzyka związanego z wpływem człowieka na zmianę klimatu)

 Wykres H.H. Lamb’a w raporcie IPCC 1990

 

   Wykres Lamb’a okazał się niewypałem, bo okazuje się, że wg niego obecnie mamy dużo chłodniejszy klimat od czasów późnośredniowiecznych, ale z tendencją do wzrostu. Rodzi się stwierdzenie: w średniowieczu nie było przemysłu, więc wpływ człowieka na klimat był żaden!!!! Podobieństwa do teraźniejszości są duże, więc po co właściwie istnieje taka organizacja jak IPCC (????). Klasyczny strzał w swą piętę. Rozwiązanie jest jedno, trzeba podważyć ten wykres, czyli nie było cykliczności w zmianach klimatu i tendencja do wzrostu temperatury w obecnym czasie jest niezwykle duża. W latach 1995r. i 2001r. IPCC opublikował nowe raporty i wykresy temperatury na przestrzeni ostatnich wieków.

 

Z raportu IPCC 1995

 

 Z raportu  IPCC 2001 – „hockey stick” (“kij hokejowy”)

 

   Dwa powyższe wykresy rozwiązują już problem egzystencji IPCC. Ten drugi ze względu na podobieństwo graficzne został nazwany „kijem hokejowym. Nie ma już wzlotów i upadków temperatury klimatu w przeszłości jest tylko niesamowity wzrost  w ostatnim stuleciu, a tendencja na czerwono jest „wspaniała” idzie prosto do nieba. Wykres ten wywołał dyskusję między naukowcami, politykami, działaczami przyrodniczymi zwaną „kontrowersją kija hokejowego” („hokey stick controversy”). Rezultatem tej dyskusji był następny raport IPCC w 2007r.

 raport IPCC 2007

Z raportu IPCC 2007

 

   Trochę pogmatwane jak makaron, ale o dziwo w niektórych badaniach wyłania się okres cieplejszy od 950 do 1200 roku, czyli pomału powraca się do ocieplenia średniowiecznego. Pojawia się ciekawe wytłumaczenie metodologiczne: w niektórych miejscach na ziemi np. na północy Europy dane historyczne potwierdzają podwyższoną temperaturę klimatu, ale na innych terenach było zimniej, więc uśredniona temperatura całej kuli ziemskiej była dużo niższa niż obecnie. Z tym wykresem są związane afery z 2009r. tj. mailowa zwana Climategate i Glaciergate. Delikatnie rzecz ujmując wykresy te zostały naciągnięte, a wielu znanych klimatologów podważa zabawy organizacji ICPP, gdzie ustalono jedną niepodważalną  prawdę wiary, że za ocieplenie jest winien przemysł i jego emisja dwutlenku węgla.  W 2009 r.  badania pani Delii W. Oppo nad średnią temperaturą powierzchni oceanów w strefie tropikalnej ukazuje podobną zbieżność z wykresem Lamba 1982. Oznacza to, że temperatury powierzchni ziemi na północy Europy i powierzchni wód oceanów w strefie tropikalnej ukazują podobieństwo w cyklach ochładzania i ocieplania klimatu w czasie. Ten wykres wykazuje też, ze średnia temperatura w strefie północnej i w strefie równikowej rosła w podobny sposób. Wszędzie malała lub rosła temperatura w tym samym czasie Craig Loehle opublikował w 2008r.  wykres zmiany średniej temperatury dla Grenlandii i okazuje się,  że ocieplenie średniowieczne i mała epoka lodowcowa też zaistniała w Arktyce. Na to wygląda, że na całym globie ziemskim zaistniały jednocześnie cykle ocieplenia i ochłodzenia w tym samym czasie bez ingerencji człowieka.

 

Wykresy Lamb 1982, Ospo 2009 i Loehle 2008

 

   W 2009r. pojawił się pierwszy raport niezależnej organizacji NICPP czyli Nongovernmental International Panel on Climate Change. „Naukowcy NIPCC wywnioskowali, że IPCC jest tendencyjnie ukierunkowany w stosunku do określenia przyszłych prognoz zmian klimatu, w których zaznaczony będzie wpływ człowieka na obecne i przeszłe trendy klimatyczne oraz ocena wpływu potencjalnych emisji dwutlenku węgla powodujących zmiany w środowisku na biosferę Ziemi”. 

Rewizja Zmian Klimatycznych: Raport Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu 2013

– wersja skrócona po polsku

– wersja pełna po angielsku

 MWP –średniowiecze optimum klimatyczne; LIA –mała epoka lodowcowa:

Na zielono zawartość dwutlenku węgla w atmosferze – działania człowieka nie mają wpływu na oscylacje klimatyczne.

   Rys. 6 NIPCC 2009 Wykres średniej temp. globalnej w historii Ziemi.

 

   IPCC w swych kolejnych raportach nie przedstawiła już w zasadzie nic nowego. W IPCC 2013 i 2014 (piąty raport) historia ocieplenia jest ukazana od 1850 roku, czyli od lat “małej epoki lodowcowej”. Taki mały trik, który ukazuje bezsporny wzrost średniej temperatury globalnej Ziemi.

– raport IPCC 2013 

– raport IPCC 2014 

   Naukowcy powiązani z NIPCC, coraz bardziej głośno powtarzają, że trzeba badać tzw. wrażliwość klimatu na działalność człowieka, którą obecnie uważa się za małą, oraz należy badać przyczynę czyli mechanizmy oscylacji średniej temperatury globalnej Ziemi.

    Ciekawym przedsięwzięciem jest Projekt petycji o globalnym ociepleniu” (Global warming petition project), w którym jest ukazanie brak związku między ociepleniem klimatu, a zwiększeniem dwutlenku węgla w atmosferze. Wzrost  ilości dwutlenku węgla w atmosferze jest powiązanie ze …….wzrostem roślinności, czyli paradoksalnie Greenpeace winien zmniejszyć dwutlenek węgla w atmosferze przez zniszczenie roślinności na Ziemi np. wycięcie jakiejś puszczy bez korników, czy zmniejszenie upraw rolnych, albo wybicie stad krów i innych ssaków. Takie winny być działania, jeśli stawia się twierdzenie -prawdę objawioną, że CO2 jest winny ociepleniu klimatu. To ocieplenie klimatu zwiększa ilość dwutlenku węgla w atmosferze. Ta ilość naturalnie produkowanego CO2 jest tak duża, że produkcja CO2 spowodowana przez przemysł jest pomijalna.

   Jeżeli chodzi o polskich naukowców, to oświadczenie z 2009r. pt. “Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem”. jest znamienne.

   Obecnie satelity monitorują m. in. obecność CO2 w atmosferze ziemskiej i okazuje się, ze te ilości są uzależnione przede wszystkim od pory roku, czyli pojawianiem się roślinności głównie na półkuli północnej. Należy zwrócić uwagę na naturalną produkcję CO2 w miejscach potencjalnie “czystych” tj. oceanach, w Amazonii, w Afryce na Saharze czy w Australii. Na mapach z satelit produkcja CO2 przez działalność człowieka jest niewielka (np. Europa). GOSAT PROJECT https://data2.gosat.nies.go.jp/gallery/gallery_en.html

 

Średnie stężenia dwutlenku węgla na kuli ziemskiej w maju i listopadzie 2019r.

  Niedaleko Wieliczki znajduje się wieś Winiary, a obok Wieliczki we wsi Lednica jest górka zwana od wieków Winnicą. Mieszkam w odległości kilometra od tej górki, a winorośle przy moim domu nie chcą nadmiernie owocować. W Polsce obecnie jest sześćdziesiąt miejscowości typu Winnica, Winna Góra, Winniczki itp. (w tym nie licząc przysiółków i miasta Winnica k. Lwowa). Idzie ocieplenie niezależnie od człowieka, więc nadzieja, że znów w Polsce można będzie napić się swego, rodzimego wina (bez dosładzania!!!), a Francuzi będą importować i smakować wino musujące „Chopin”, a nie swego mocnego i paskudnego szampana.

“NIEWYGODNA PRAWDA” -ang.  An Inconvenient Truth – amerykański film dokumentalny z 2006 roku o zmianach klimatycznych na Ziemi, a szczególnie o globalnym ociepleniu spowodowanego przez działalność człowieka. To też taki sam tytuł książki byłego wice-prezydenta USA Ala Gore’a o tej samej tematyce. 

Na rysunku pokazana jest delikatna karykatura filmu i ideologii w nim zawartej  😆

GALERIA

 

 
Na Transalpinie W zoo…ooo!  
 
W Skandynawii???? Nad Cisą z Maćkiem  

 

MSZE ZA JACKA

 


 ➡ 5 XI 2020 (czwartek) godz. 17:30   w 3 – cią rocznicę śmierci,   Kościół św. Sebastiana w Wieliczce